Rum Foursquare Sassafras
Recenzje rumów

Rum Foursquare Sassafras od Velier – recenzja

Jeśli jesteś w świecie rumu, nawet od niedawna, to takie nazwy jak Foursquare, czy Velier pewnie obiły Ci się o uszy. Oraz to, że od kilku lat wydawane są przez Velier fantastyczne butelki rumu, pożądane przez rumowych fanatyków na całym świecie, a wyprodukowane właśnie przez Foursquare. Dzisiaj najnowsza odsłona tej kooperacji – rum Foursquare Sassafras.

Foursquare – Velier – udany tandem

Ale po kolei, dla przypomnienia (a i może jednak nie słyszałeś nic o tych firmach, a to zdecydowanie trzeba nadrobić!). Foursquare – to przez wielu (także organizatorów konkursów/nagród) uważana najlepszą destylarnią na świecie (możecie się też zaznajomić z nią poprzez moje wpisy: recenzję Foursquare 2004, recenzję kolejnych rumów z serii ECS oraz m.in. Foursquare Plenipotenziario, czy recenzję podstawowej marki – Doorly’s), którą prowadzi ikona świata rumowego – Richard Seale. Velier – włoski importer alkoholi, znany przede wszystkim z fantastycznych wydań niezależnych rumów w wielu seriach (Caroni!, Demerara, Foursquare, seria Habitation Velier, Villa Paradisetto, i wiele innych). Pod przywództwem Luca Gargano kreuje i wyznacza kierunki rozwoju tego trunku na świecie (klasyfikacja rumów Gargano, wspomniana seria Habitation butelkująca rumy w 100% z alembika, rumy w mocy beczki, itd.). O Velier pisałem wczesniej m.in. w pierwszym w Polsce wpisie o destylarni Hampden (właśnie seria Habitation Velier), zachęcam do lektury.

O co tyle hałasu z tą serią? Dlaczego jest niepowtarzalna? Czym się różni od standardowych wydań Foursquare, nawet od serii Exceptional Casks?

Rum Foursquare Sassafras
Rum Foursquare Sassafras, fot. własna

Seria, może zacznę od tego. Na serię Foursquare Velier składają się: Foursquare 2006, Triptych, Principia, Destino (osobno Destino 70th Anniversary), Patrimonio, Plenipotenziario no i teraz rum Foursquare Sassafras. To, co łączy te butelki, po pierwsze, to świetna jakość, która została doceniona przez fanów rumu na świecie (osobiście Principię zakwalifikowałbym do rumów, które zrobiły na mnie jedno z największych wrażeń ze wszystkich próbowanych rumów). Ponadto są to wydania mocne, kręcące się zazwyczaj około 60%, będąc butelkowanym w mocy lub bardzo blisko mocy beczki.

Po trzecie, wpływające na jakość, a wyróżniające na tle „domowej” serii ECS to duży wpływ części alembikowej w blendzie. Luca Gargano jest adoratorem 100% rumów z alembika (vide seria Habitation), Richard Seale hołduje natomiast klasycznemu blendowi alembika z kolumną. Wyczytałem z kontekstu jednej dyskusji internetowej, że seria od Velier jest (jako kompromis) mocniej „dociążona” alembikiem, stwarzając w ten sposób, cięższe, bardziej aromatyczne destylaty.

No i ograniczony charakter oferty. Zazwyczaj około 6000 butelek na cały świat, co czyni je obiektem porządania wielu kolekcjonerów.

Światowy szał na rum

Właśnie, kolekcjonerzy, bądź flipperzy (osoby kupujące większą ilość butelek w celu szybkiej odsprzedaży i zarobku na rynku wtórnym), którzy się mienią kolekcjonerami, to de facto, przy globalnej gospodarce niskich stóp procentowych, zalew pieniądza szukającego alternatywnych metod inwestycji kapitału. I ten pieniądz został ukierunkowany na jakościowy alkohol. Wcześniej sytuacji tej doświadczyła Szkocka Whisky, czy Bourbon. Teraz przyszedł czas na rum. Ceny poszybowały, inwestorzy zwietrzyli szansę, a paliwa gorączce dodawały robiące wrażenie aukcje windujące wielokrotnie ceny starych wydań Foursquare’a, czy Caroni.

Wpływ gorączki był wieloraki. Po pierwsze ceny rosły także na rynku pierwotnym, będąc efektem prostego mechanizmu. Popyt wtórny pociągał za sobą popyt na rynku pierwotnym na nowe edycje. Spowodowało to np. w ciągu 4 lat skok od ceny około 470 zł za Principię do ok 900 zł za Sassafrasa (choć też trzeba przyznać, że jest to rum starszy, stąd też po części wyższa cena). Po drugie, przeszliśmy stadnie od spokojnego kupienia danego rumu w sklepie, po czatowanie i wypatrywanie na datę premiery, szybkie wykupienie i automatyczną cenę w górę zaraz po premierze.

Velier Small Great Bottles

Skutek uboczny był również takiej gonitwy zaskakujący. Coraz mniej osób wiedziało, jak taki rum de facto smakuje, nie dzieliło się tą wiedzą pomiędzy rumowymi afficionados, ponieważ rzadko kto kupował go w celu konsumpcji. W większości był to cel inwestycyjny. Doprowadziło to do sytuacji, w której Luca Gargano, obserwując to zjawisko, założył zamkniętą grupę o nazwie Velier Small Great Bottles, do której można było się na początku zgłosić (teraz już na zasadzie mocno selektywnej).

Cel grupy? Produkcja i dystrybucja świetnych butelek wydawanych przez Velier w wersji… 100 ml. Idealnych kopii dużych wydań, wyprodukowanych, by cieszyć się tymi smakami, żeby były dostępne dla rumowych fanatyków w „normalnej” cenie. Z jednym ale. Te wersje są do konsumpcji. Indywidualnie oznakowane i przypisane do właściciela. W momencie, kiedy butelka stałaby się przedmiotem handlu, wystawiona np. na aukcję, właściciel zostałby z grupy usunięty. I nie są to czcze groźby, ponieważ jeden z członków został już tak potraktowany (system Velier wykrył obecność butelki na aukcji). Przy tej okazji, duży ukłon za pomysł i wykonanie, bo widziałem naocznie, że wymagał dużego zaangażowania i poświęcenia.

Mam więc przyjemność być w tej grupie i dostać jedną z 1.100 buteleczek pierwszej edycji (kolejne w drodze) – Foursquare Sassafras. I chętnie się podzielę wrażeniami z jej spróbowania.

Co do samego rumu…

Świat rumowy zawsze się śmieje z kolejnych nazw rumów od Foursquare’a. Jak gdyby Richard Seale puszczał w ruch maszynę losującą wyrazy ze słownika. Jak mówi sam Richard, czasami jest tak, że to rum definiuje nazwę, czasami to nazwa definiuje rum. W tym przypadku aromatyczność trunku przywiodła na myśl skojarzenie z drzewem Sasafrasu (występującym na Barbadosie), który ma być równie intensywnie aromatyczny.

Co do procesu produkcyjnego, jest to (jak można wyczytać z etykiety) Single Blended Rum, czyli blend alembika z kolumną pochodzący z jednej destylarni, w tym wypadku oczywiście Foursquare. Dla bycia correct, jest to miedziany alembik z podwójną retortą oraz tradycyjna podwójna kolumna Coffeya.

Ciekawy jest proces maturacji, ponieważ pierwsze 3 lata rum spędził w beczkach po Bourbonie (Foursquare najczęściej korzysta z Jacka Danielsa), by na kolejne aż 11 lat udać się do beczek po koniaku. Jak przyznał Richard, jest to koniak z najbardziej ekskluzywnego regionu Borderies, a po obserwacji social mediów stawiałbym (ale to mój strzał) na koniak Camus.

Dla osób, które w Sassafrasie znajdują kontynuatora Foursquare 2006 (3 lata w Bourbonie, 7 lat w koniaku, ten sam rok destylacji – 2006), śpieszę wyjaśnić iż jest to ten sam rum, który spędził 3 lata w beczce po Bourbonie, a następnie jeden udał się do jednych beczek po koniaku, a drugi do tych z Borderies.

Rum zabutelkowany w 61% w listopadzie 2020 roku (100% dojrzewanie tropikalne) . Ma oznaczenie Barrel Proof, choć jest delikatnie z okolic 62% dostosowany.

Rum Foursquare Sassafras od Velier

Rum Foursquare Sassafras
Rum Foursquare Sassafras, fot. własna

Wygląd – żywy, intensywna, ciemna, miedziana barwa

Zapach – mocna, intensywna paleta, wiele zapachów, dość słodka, kakao, czekolada, rodzynki (z szerszym bukietem suszonek) z elementami dębu, skóry i tytoniu

Smak – znowuż bardzo intensywny i zaskakujący, mnie zaskoczył, ponieważ pierwsze łyki z butelki były dla mnie bardzo słodkie, wręcz, jakbym nie znał Foursquare’a to bym pomyślał, że to dosładzany rum. Przy następnej próbie jednak trochę inna strona rumu się pokazała. Bardziej korzenna, piekąca, z lekkim wpływem koniaku (bardziej na końcu się ukazuje), do tego dobrze zbalansowany dąb i lekkie odczucie owoców, ale takich bardziej pieczonych/suszonych, całość tworzy bardzo fajną, głęboką kompozycję

Posmak – długi, taniczny, odczuwalna śliwka, nuty koniakowe, a kieliszek nawet jak już postał trochę pusty to nadal piękny aromat się unosił

Moja ocena rum Foursquare Sassafras od Velier:
Wygląd: 1/1
Zapach: 1,8/2
Smak początkowy: 0,9/1
Smak: 3,7/4
Posmak: 1,8/2
Razem – 9,2/10

Zaskakujący, jak na Foursquare, bukiet smakowy, duża głębia smaków i aromatów, przy tym, jak zwykle, dobrze się go pije, mimo wysokich %. Czy to dobry rum? To bardzo dobry rum, spróbowałem side by side do jednego z Independent Bottlerów, gdzie rum mi bardzo smakował i przy Sassafrasie zbladł i wymiękł. Czy lepszy niż Principia (taki punkt odniesienia trochę dla całej serii)? Chyba nie. Czy lepszy od Plenipotenziario i Patrimonio (gdzie mówiło się, że lekka obniżka formy)? Tak, lepszy. Czy wart 900 zł, albo i obecnie więcej? Pomidor. Nie potrafię się do tych nowych cen każdego kolejnego wydania Foursquare’a i Velier przyzwyczaić.

pozdrawiam
Rum Fanatic

Pisząc tę recenzję, korzystałem z następującego źródła:
https://www.velier.it/en/rum/3304-behind-the-scenes-with-sassafras-.html

2 komentarze

  • Pierotez

    Świetna jak zwykle recenzja!
    Po średnim przyjęciu Santa Teresy 1796 i Saint James XO szukam dalej. A próbował Pan nowego wydania Foursquare 2009? Jest wyraźnie droższy od poprzedników. Może z racji że 2004 i 2007 już nie ma to może szybciutko zaopatrzyć się w jedną (lub więcej) butelkę 2008 ew. Detente?

    • Rum Fanatic

      Dziękuję 🙂 Nie, 2009 jeszcze nie próbowałem, ale z góry mogę założyć, że będzie bardzo dobry. Jak jest możliwość jeszcze dostać, to polecam się zaopatrzyć, bo szybko znikają. A dlaczego Santa Teresa i Saint James nie podeszły?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *