Rum Chairman's Reserve
Recenzje rumów

Rum Chairman’s Reserve – Original, Forgotten Casks, 2005, 1931

Śledzę rynek rumowy już od wielu lat. Widzę, jak się on rozwija, jak jedne trendy wypierają inne, a już kolejne czekają za rogiem, by wyprzeć te aktualne. Jak to w życiu, trzeba być cały czas czujnym, by iść do przodu, rozwijać się. Tak samo jest z destylarniami rumu. Ciągły ruch, jednym passa się kończy, inni cały czas są w stanie trwać na dobrym poziomie, jeszcze inni zyskują uznanie i rozpoznawalność światową w szybkim tempie dzięki swoim bardzo dobrym produktom. Lubię zwłaszcza obserwować rodzące się tematy, które mogą mieć swoją dobrą przyszłość, a których na szczęście dla obserwującego, w ostatnich 10 latach było kilka. Jednym z tych tematów, który uważam, że jest na dobrej ścieżce do osiągnięcia wysokiego, globalnego uznania, jest firma St Lucia Distillers Ltd, ze swoją główną marką – rum Chairman’s Reserve.

St. Lucia – wyspa na Karaibach

Geograficznie rzecz biorąc St Lucia to mała (616 km2) wyspa leżąca na Karaibach, poniżej Martyniki, obok Barbadosu. Historycznie, to wyspa, gdzie swoje wpływy mocno zaznaczyli Brytyjczycy. Tak, jak na Jamajce, czy Barbadosie, tak i tutaj nastąpił rozwój trzciny cukrowej. Jednocześnie, przy okazji trzciny, zaszczepiono kulturę rumową, choć należy przyznać, że nie rozwinęła się ona w takim szerokim stopniu, jak na wspomnianych wyspach, czy na Grenadzie. Dość powiedzieć, że St Lucia nigdy nie była kluczowym producentem rumu w skali Karaibów.

Historia przemysłu rumowego również jest zbliżona. Od wielu plantacji trzciny i destylarni, do jednej destylarni z 600 arami własnej trzciny i koniecznością importu, np. z Gujany. Wszystko, jak historia pokazała, było efektem cukrowej rewolucji (zamiana trzciny cukrowej na buraka cukrowego), zniesieniem niewolnictwa i uniezależnienia się USA od Wlk Brytani, które to zdarzenia spowodowały falę upadłości i nieopłacalności produkcji cukru z trzciny. Odbiło się to naturalnie na kondycji destylarni, powodując ich konsekwentne zamykanie.

St. Lucia Distillers Ltd. – powstanie

Historia destylarni naszych dzisiejszych bohaterów zaczęła się relatywnie niedawno (mamy do czynienia z dość młodą destylarnią). W 1931 roku Denis Bernard wybudował destylarnię w Dennery. Na wyspie istniała jeszcze jedna destylarnia Rumu – w Roseau, należąca do rodziny Geest. W 1972 roku, obie rodziny postanowiły połączyć swoje siły, a centralnym miejscem produkcyjnym pozostało Roseau. W ten sposób powstała St Lucia Distillers, jedyna działająca do dziś destylarnia na wyspie.

Z punktu widzenia właścicielskiego na przestrzeni lat w firmie następowały zmiany. A jest to kluczowe do naszego punktu wyjścia w 2021 roku. Dwadzieścia lat po połączeniu, w 1993 roku, rodzina Bernard wykupiła udziały rodziny Geest. Niedługo jednak potem, bo w 1998 roku, sprzedała ich część, a w 2005 ostatecznie całość, do właściciela innej znanej rumowej marki – Angostura. Niezależnie od sprzedaży, do 2012 (kiedy zmarł) funkcję Dyrektora Zarządzającego w firmie pełnił potomek Denisa Bernarda – Laurie Bernard.

W 2016 nastąpiła finalna zmiana i w posiadanie firmy weszła Groupe Bernard Hayot, za pośrednictwem swojego „rumowego ramienia” – firmy Spiribam. Firmy w rumie doświadczonej, bo posiadającej już destylarnię JM (recenzja rumu JM XO) na Martynice oraz tamtejszą inną markę rumową – znany nam rum Clement. Jest to istotna kwestia, gdyż Spiribam narzucił mocne tempo rozwoju tak lokalnie na St Lucii, jak i globalnie, chcąc zrobić z Chairman’sa markę o znaczeniu globalnym. Widać ten wpływ m.in. po nowych edycjach, jak próbowany dzisiaj single vintage 2005, czy wypuszczony świeżo (za świeżo, bo nie zdążyłem kupić na tą próbę) Legacy (zrobiony właśnie ku pamięci Lauriego Bernarda). Dodatkowo firma butelkuje wybrane rumy dla swoich odbiorców, jak mocno chwalony Chairman’s 2006 zrobiony specjalnie dla The Wisky Exchange.

Chairman’s Reserve – główna marka

Właśnie, tutaj St Lucia Distillers, tutaj Chairman’s Reserve. Jak to rozróżnić. Chairman’s Reserve jest jedną z marek produkowanych przez St Lucia Distillers. I jest ich marką wiodącą. Pozostałe brandy to:

  • Bounty, pierwotnie lokalna marka na St Lucii, obecnie, od wejścia Spiribamu również eksportowana, 2-3 letni lekki rum kolumnowy, stworzony głównie do koktajli
  • Denros (zlepek z nazw Dennery i Roseau, czyli miejsc gdzie protoplaści St Lucia Distillers powstali), mocny, niestarzony, 80% rum, bardzo popularny na St Lucii, masowo tam kupowany, jako wkład do ponczów oraz jako baza do kreowania własnych trunków typu spiced (z wykorzystaniem lokalnych przypraw) przez mieszkańców wyspy
    Admiral Rodney – marka produkująca starzone rumy, oparte o destylator kolumnowy

No i właśnie, Chairman’s Reserve. Wg strony marka powstała już w 1999. Wg uczestników podcastu (RumCast), który ostatnio przesłuchałem, a którego uczestnikami byli CEO firmy Margaret Monplaisir (zastąpiła po śmierci Lauriego Bernarda) oraz Master Blender (od października 2020 roku) – Deny Duplessis, nazwa została zaczerpnięta bezpośrednio od Bernarda, z którego dowcipkowano, że próbując z destylarni wiele rumów zatrzymywał (rezerwował) je dla siebie, stąd stworzyła się prezesowska rezerwa (Chairman’s Reserve).

Rum Chairman's Reserve
Rum Chairman’s Reserve, fot. własna

Sposób produkcji

Z punktu widzenia technicznego St Lucia Distillers pod marką rum Chairman’s Reserve tworzy dość klasyczne rumy. Mają do dyspozycji 4 destylatory, z czego aż 3 alembikowe (Vendome i dwa John Dore). Bazą surowcową jest oczywiście melasa. Firma natomiast prowadzi swoją małą plantację (600 arów) i produkuje również rum na bazie soku z trzciny cukrowej, który wykorzystują w niektórych blendach. Fermentacja ma miejsce w stalowych tankach i trwa od 24 do 36h. Klasycznie, wystarczająco, by wytworzyć dobre aromaty. Starzenie odbywa się w beczkach po Bourbonie. Starzą destylaty osobno, po czym następuje blend i ewentualne dalsza maturacja razem.

Kadzie fermentacyjne St. Lucia Distillers
Kadzie fermentacyjne St. Lucia Distillers, fot. https://cocktailwonk.com/2019/08/still-life-saint-lucia-distillers.html

Pod marką rum Chairman’s Reserve znajdziemy, od najmłodszych destylatów po najstarzsze, blend alembika z kolumną. Tworzone są więc rumy średniej ciężkości, aromatyczne, słodkie na nosie, wytrawniejsze na języku (bez dodatku cukru, ani innych słodzików), z mocnym wpływem dobrej beczki, co jest u nich widoczne już od młodych rumów.

Destylator alembikowy John Dore 1
Destylator alembikowy John Dore 1, fot. https://cocktailwonk.com/2019/08/still-life-saint-lucia-distillers.html

Do spróbowania wziąłem cztery rumy. Zapraszam na moje odczucia degustacyjne.

Rum Chairman’s Reserve Original.

Original jest blendem alembika (John Dore 2) z kolumną, co przy podstawowej pozycji jest dość wyjątkowe i zasługuje na uznanie. Średnio starzony jest 5 lat. Ma ładny, złoty kolor.

W zapachu klasyka, trochę drewna, trochę rodzynek, trochę miodowej słodyczy. Przyjemnie, nawet zaskakująco bardzo przyjemnie. W smaku mamy intensywniejszy początek, trochę głębii, trochę też gryzie alkohol, ale trzeba mieć w pamięci cenę (okolice 80 zł) oraz fakt, że jest to jedna z pierwszych pozycji w portfolio. To co jest znaczące to fakt, że fajnie czuć już dębinę. Ktoś nie poszedł na łatwiznę robiąc ten rum.

Posmak jest relatywnie krótki, z dobrymi akcentami rodzynki i wanilii.

Rum Chairman's Reserve Original
Rum Chairman’s Reserve Original, fot. własna

Moja ocena rum Chairman’s Reserve Original:
Wygląd: 0,7/1
Zapach: 1,6/2
Smak początkowy: 0,6/1
Smak: 2,8/4
Posmak: 1,4/2
Razem – 7,1 /10

Jest to miły, pijalny, rum. Bez dodatków cukru i jak na tą cenę dość głęboki, dzieje się, nie jest płaski. Polecam wylać kroplę na rękę i rozsmarować – świetny zapach beczki po Bourbonie, w której starzono ten rum. Moim zdaniem to jedna z najlepszych propozycji w rumach do 100 zł. Fani Barbadosu, np. Mount Gay Eclipse, czy Doorly’s 5 odnajdą tutaj coś dla siebie.

Rum Chairman’s Reserve Forgotten Casks

Przy tym rumie naturalnie wypada zacząć od wyjaśnienia nazwy. A trzeba ją tłumaczyć wprost. Zaginione beczki to efekt pożaru z 2 maja 2007 roku w destylarni. Musiano wtedy znaleźć prędko zastępcze miejsca dla beczek i w zamęcie o ich części, przeznaczonych na wspomnianego wcześniej Original, zapomniano. Znaleziono je bodaj dwa czy trzy lata później. Z uwagi na fakt, że było to już inny, starszy rum, zdecydowano, że nie znajdzie on zastosowania w Chairman’s Original, a zostanie wydany w nowej formie.

Rum Chairman's Reserve Forgotten Casks
Rum Chairman’s Reserve Forgotten Casks, fot. własna

Próbowałem ten rum zaraz po jego wydaniu, zakładam więc, że była to edycja faktycznie tych zaginionych beczek. Dobrze ją wspominam. One naturalnie się wyczerpały, natomiast uzyskały na tyle duże uznanie, że zdecydowano na stworzenie stałego blendu, który o tym tragicznym zdarzeniu przypomina. Obecnie Forgotten Casks to blend rumów starzonych w beczkach po Bourbonie od 6 do 11 lat. Naturalnie blend alembika z kolumną.

W kolorze mamy już intensywniejszą barwę, bursztynową, zaskakująco ciemniejszą od pozostałych. Być może to efekt mocniejszego przypalenia beczek, niestety nie mam na ten temat informacji. W zapachu mamy bardziej płasko niż w Original, ale już mamy bardziej maślano, trochę toffee i tradycyjne dla St Lucii nuty drzewne.

W smaku jest bardziej zrywnie, dziko, jest bardziej wytrawny, z nutami karmelu, czekolady i kawy. Trochę to dla mnie niespodzianka, bo zapamiętałem go jako raczej rum ułożony, maślany, a tutaj jest trochę inaczej. Czy trochę gorzej niż w mojej pamięci? Chyba tak. Posmak jest dość długi, to plus tego rumu, nadal nuty taniczne, czekoladowe.

Moja ocena rum Chairman’s reserve Forgotten Casks:
Wygląd: 0,8/1
Zapach: 1,5/2
Smak początkowy: 0,7/1
Smak: 3,0/4
Posmak: 1,6/2
Razem – 7,6 /10

Jak go podsumować? Z jednej strony dobry, solidny rum, w dobrym stosunku jakości do ceny, na pewno godny polecenia. Z drugiej trochę mu brakuje do bycia takim rumem do codziennego picia jak Appleton 12, czy Mount Gay XO, by mi je wyparł w takim stopniu, jak Original zrobił w niższej półce. No nic, polecam, sami oceńcie 🙂

Rum Chairman’s Reserve 2005

Wchodzimy na wyższą półkę. Na wybrany przeze mnie rum roku 2020, który mnie całkowicie zaskoczył swoją głębią, długim, tropikalnym starzeniem i fantastyczną ceną do jakości. Rum Chairman’s Reserve 2005 Vintage – 14 letni blend z kolumny Coffey oraz alebika John Dore 1. Początkowe starzenie odbyło się niezależnie przez 4 lata, w beczkach po Bourbonie. Następnie zlano je razem i przeznaczono do dalszego, 10 letniego starzenia.

Rum Chairman's Reserve 2005
Rum Chairman’s Reserve 2005, fot. własna

Jest to edycja limitowana. W 2019 roku zabutelkowano 10 beczek – 3570 butelek w 46%.

W zapachu mocno intensywnie. Mamy trochę brązowego cukru, toffee, wanili, rodzynek, dębina, miód. Widać linię z poprzednimi produktami, ale tutaj jest po prostu więcej, intensywniej.

W smaku odczuwalny mocno skok jakości w stosunku do Forgotten Casks. Świetny wpływ beczki, smaku kawy, gorzkiej czekolady, rodzynek, wanilii. Posmak długi, gęsty, nuty kakao, przypraw, taniny świetnie ściągają język. Pyszny, zbalansowany, bardzo pijalny rum.

Moja ocena rum Chairman’s Reserve 2005:
Wygląd: 0,8/1
Zapach: 1,8/2
Smak początkowy: 0,8/1
Smak: 3,6/4
Posmak: 1,7/2
Razem – 8,7 /10

Świetny rum z jednym ale. Niestety ciężko znaleźć go już w sklepach, rozszedł się bardzo szybko (nie wiem, czy informacja o wyborze go na rum 2020 roku przeze mnie i wybór na degustację online, miało na to wpływ, chciałbym wierzyć że tak 🙂 ). Jeśli go jeszcze gdzieś znajdziecie, dopłaćcie do Forgotten Casks i bierzcie każdą ilość. Kosztowało w okolicach 200 zł.

Rum Chairman’s Reserve 1931

Oryginalnie, edycję 1931 zrobiono dla uczczenia, wspomnianej na początku wpisu, inauguracji destylarni otwartej przez Denisa Bernarda właśnie w tamtym roku. W tym celu wydano 6 edycji limitowanego trunku. Po zaprzestaniu dalszych wydań, podobnie jak w przypadku Forgotten Casks postanowiono wydać stałą, powtarzalną pozycję w portfolio. Na blend składają się typy destylatów z 3 ostatnich wydań 1931. Mają one od 6 do 11 lat i jest to naturalnie blend alembika z kolumną.

Rum Chairman's Reserve 1931
Rum Chairman’s Reserve 1931, fot. własna

To, co wyróżnia tą pozycję od pozostałych, to użycie w pewnym, małym %, obok beczek po Bourbonie, również beczek po Porto. Oraz co bardzo ciekawe, właśnie w tym blendzie St Lucia Distillers używa produkowanego przez siebie rumu na bazie soku z trzciny cukrowej!

Blend jest więc dość skomplikowany, a zwiększymy to skomplikowanie dokładnym rozpisem znalezionym na stronie producenta (to się nazywa transparentność):

Column Still – Molasses Rum #104 Ex-Bourbon 6 to 11 years 43%
Pot Still John Dore #1 – Sugarcane Rum Ex-Bourbon 7 & 8 years 14%
Pot Still John Dore #1 – Molasses Rum Ex-Bourbon 8 to 11 years 9%
Column Still – Molasses Rum #101 Ex-Bourbon 6 to 11 years 28%
Pot Still John Dore #2 – Molasses Rum Ex-Bourbon 9 & 10 years 4%
Pot Still Vendome – Molasses Ex-Bourbon 8 years 1%
Column Still – Molasses Rum #104 Ex-Port 8 years 1%

TOTAL COLUMN STIL 72%
TOTAL POT STILL 28%

W zapachu rum wydaje się wytrawniejszy, dębowy, z wpływem gorzkiej czekolady, rodzynek i brązowego cukru. Podobnie mamy przechodząc do próby. Na myśl, typ rumu przywodzi mi Mount Gay 1703, wytrawna klasyka. Odmieniony przez wszystkie przypadki w tym wpisie dąb, wzmocniony przez lekko mineralny i trawiasty charakter trzciny cukrowej. Rum jest dobrze zbalansowany. Ma też słodkie aromaty rodzynek, podkreślony lekko olejnymi i maślanymi nutami.

Moja ocena rum Chairman’s reserve original:
Wygląd: 0,8/1
Zapach: 1,7/2
Smak początkowy: 0,8/1
Smak: 3,6/4
Posmak: 1,6/2
Razem – 8,5 /10

Bardzo ciekawy rum, który może być dobrą, tańszą alternatywą dla wspomnianego Mount Gaya 1703. Będzie dobry dla ceniących klasyczne podejście do rumów i dla lubiących wytrawne, taniczne nuty drewna. Co ciekawe, moim zdaniem przegrywa z wersją 2005, ale to pokazuje, że firma się stale rozwija i nowe edycje, które będą z St Lucii wychodzić należy śledzić i próbować, gdy się ukażą.

Przygotowując materiały korzystałem z następujących źródeł:
Strona Matt Pietrek
Oficjalna strona Chairman’s Reserve
Podcast RumCast – odcinek #20

pozdrawiam
Rum Fanatic

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *