Mount Gay Barbados — stacja 4 serii #FanaticOnTour2024
#FanaticOnTour2024 — stacja 4 — #MountGay 🔥🔥🔥 #Barbados
Po martynickim rozdziale serii, zamkniętym wizytą w Neisson, przyszedł czas na Barbados. Mount Gay Barbados był zawsze wysoko na liście destylarni, które chciałem zobaczyć — i to z kilku niezależnych powodów.

Dlaczego Mount Gay był tak wysoko na mojej liście?
Po pierwsze, był to jeden z pierwszych rumów — razem z Appletonem — który stanowił mój drugi, rozwojowy krok na rumowej drodze. To on wskazał kierunek i smak wśród trunków bardziej jakościowych, a wciąż powszechnie dostępnych.
Po drugie, przez długi czas — mimo że i tak leżał daleko ode mnie — był niedostępny do powszechnego zwiedzania. W przeciwieństwie do centrum dla turystów w Bridgetown, które funkcjonuje od dawna i które bardzo często bywa mylone z właściwą destylarnią, znajdującą się w parafii St Lucy.
Po trzecie, i najważniejsze: mówimy o rumowym pomniku. Mount Gay to najdłużej, nieprzerwanie działająca destylarnia na świecie.
St Lucy, a nie Bridgetown — czyli logistyka na Barbadosie
Kwestię „Bridgetown czy St Lucy” mylą nawet lokalsi. Kierowcom trzeba było kilka razy powtarzać, że chodzi o St Lucy, a jeden — już po ubiciu targu — odwiózł nas z powrotem do portu, bo uznał, że jednak chodziło o centrum dla turystów. To akurat, na upartego, da się z portu zrobić na nogach.
Logistyka na Barbadosie nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza kiedy jednego dnia do portu zawijają cztery statki. Warto to wliczyć w plan dnia z sensownym zapasem.
Zwiedzanie Mount Gay — ceny i przebieg
Ku mojej uciesze od jakiegoś czasu Mount Gay organizuje zwiedzanie destylarni z przewodnikiem.
- 70 USD — jeśli jesteś na wyspie, cena obejmuje odbiór ze wskazanego hotelu
- 45 USD — jeśli, jak ja, przybywasz na miejsce we własnym zakresie
Stawiłem się nawet przed czasem (logistykę, mimo nerwowych momentów, mam jednak dość opanowaną) i racząc się welcome drinkiem rozpocząłem zwiedzanie w grupie.

Pięknie opowiedziana historia — tak samego rumu, jak i miejsca — poprzedziła wymarsz w teren, okalany polami trzciny cukrowej. Nie wszystkie zresztą należą do Mount Gay.

Melasa, fermentacja i destylacja
Mount Gay produkuje z melasy, więc produkcja była cały czas w ruchu — z tego, co zrozumiałem, jadą z nią 365 dni w roku.
W trakcie zwiedzania mogliśmy zobaczyć:
- budynek melasy — niestety bez możliwości robienia zdjęć
- fermentację
- pomieszczenie z destylatorami — alembiki oraz miedzianą kolumnę
- magazyny z beczkami

Hala z alembikami robi wrażenie klasyką: drewniana podłoga, świetliki w dachu i rząd miedzianych kotłów.

Kolumna „Blues” — historia człowieka zamknięta w miedzi
Miedziana kolumna ma swoją osobną historię. Została — o ile dobrze pamiętam, w 2018 roku — odrestaurowana przez jednego z pracowników, który kilkadziesiąt lat przepracował w Mount Gay. Niedługo po zakończeniu prac ten Pan zmarł, a kolumnę na jego cześć nazwano „Blues”.

To o tyle istotne, że Mount Gay zwyczajowo korzysta z bardzo wysokiej, przemysłowo wyglądającej kolumny — dosłownie wielkości budynku. Element miedzianej kolumny pojawia się natomiast w wybranych wersjach, między innymi w specjalnym wydaniu 0,375 l, gdzie zestawiono ze sobą rumy z copper pot still i copper column still.

36 tysięcy beczek — magazyny Mount Gay
Największe wrażenie zrobiły na mnie jednak magazyny. Przechowuje się w nich obecnie 36 tysięcy beczek. Piękny zapach, piękny widok — jedno z tych miejsc, w których człowiek po prostu zwalnia i patrzy.

W planach jest oczywiście ekspansja — dwa kolejne magazyny, po 12 tysięcy beczek każdy, już stoją.
Degustacja i rumy dostępne tylko w destylarni
Na koniec zaserwowano tasting 🥃, ale tylko podstawowy: Eclipse, Black Barrel i XO. Prawdziwą gratką była natomiast możliwość zakupu rumów dostępnych wyłącznie w destylarni:
- Black Barrel 66% 🔥🔥🔥
- wersja starzona w beczkach po PX
- Single Estate — z melasy z własnej trzciny (choć SE widziałem później również w Duty Free przy statku)


Skusiłem się na wersję Black Barrel, którą lubię w edycji podstawowej — a w tej ponoć jest petarda. Się zobaczy 🤗
Mount Gay Barbados — podsumowanie
Mount Gay Barbados to wizyta, którą trudno porównać do czegokolwiek innego na trasie. Nie chodzi wyłącznie o skalę produkcji czy magazyny, ale o świadomość, że stoi się w miejscu działającym nieprzerwanie dłużej niż jakakolwiek inna destylarnia na świecie. Zwiedzanie jest dobrze poprowadzone, historia świetnie opowiedziana, a dostęp do butelek niedostępnych nigdzie indziej domyka całość.
Barbados to miejsce, do którego na pewno będę chciał kiedyś wrócić: piękne plaże 🏝️ (choć tym razem z nich nie skorzystałem), sporo rumu w sklepach — to tam zrobiłem największe zakupy — no i piękne destylarnie. Wizytując kolejną z nich spełniłem swoje marzenie i osiągnąłem kulminację emocjonalną rumowych wizyt na tym wyjeździe.
Następna stacja — Foursquare 🔥 — czyli najbardziej emocjonalna wizyta całego wyjazdu.


