Sklep z rumem na Martynice — różnorodność lokalnych marek
Podróże rumowe

Martynika — rumowy raj Karaibów, którego szukałem od lat

Raz, dwa, trzy, próba mikrofonu. #FanaticOnTour2024 — wstęp, # Martynika.

Jest to wstęp do opisu podróży, jaką odbyłem w 2024 roku po Karaibach, zwiedzając Martynikę, Gwadelupę, Barbados, St Vincent i Grenadyny, Grenadę i St Lucie włączając w to wiele miejsc rumowych z tych wysp.

Jestem, pełen wrażeń, z powrotem. Długo się zastanawiałem, co wrzucić z tej wyprawy, ale z każdym dniem materiał i wrażenia rosły, aż w końcu odezwały się moje stare, blogerskie zapędy — żeby opisać to coś więcej, niż tylko wrzucić parę zdjęć bez wyjaśnienia i bez wniesienia czegoś wartościowego.

A opisywać jest co. Postanowiłem zrobić z tego nitkę kilkunastu wpisów. Zwiedziłem 12 destylarni i 4 miejsca, które nie destylują, ale mają swoje, często bardzo znane, brandy. Materiału jest tyle, że wyszłaby z tego pewnie piękna seria dokumentalna — Monsieur Makłowicz nawijający o pięknie przyrody i przewadze tutejszych bananów oraz owoców morza, pichcący w plenerze pól trzciny cukrowej, a ja z przebitkami zdjęć z destylarni nawijający o bogatej historii tych miejsc. Widzę to 🙂

Jedne wizyty lepsze, drugie gorsze, niektóre niezapomniane. Wszystkie je tu opiszę — zaczynając od samej pierwszej wyspy, na której spędziłem najwięcej czasu – Martynice.

Sklep z rumem na Martynice — różnorodność lokalnych marek

Dlaczego Martynika to rumowa stolica świata?

Rumowo — absolutny top. Zaryzykuję stwierdzenie (i chętnie podejmę dyskusję), że nie ma drugiego takiego miejsca na świecie, oferującego taką różnorodność, ilość i bogatość doświadczeń, a przy tym rumową jakość.

Co krok jakaś destylarnia — a wyspa nie jest duża. Co bar czy restauracja — beczki, markizy, malowane w barwach marek rumowych. W wielu sklepach szklanki, gadżety, piękne malowidła odwzorowujące butelkowe etykiety. Co sklep — półki uginające się od różnorakich rumów, w zasadzie tylko lokalnych. Z zagranicznych widziałem chyba tylko El Dorado i znane, globalne standardy. Co ciekawe, próżno było szukać rumów z sąsiadującej Gwadelupy, mimo że to też wyspa francuska.

Rhum blanc, rocznikowe i owocowe — co znajdziesz na półkach

Dominującą grupą są Rhum Blanc, czyli białe rumy agricole, pakowane często w kartony z dozownikiem (tak jak u nas tłoczone soki jabłkowe), w opakowaniach po 2, 3 czy 5 litrów. Spożywane najczęściej w formie Ti Punch lub Planteur Punch. I te rumy są po prostu tanie — a Martynika jest drogą wyspą, lekko chyba nawet droższą niż Francja kontynentalna, takie odniosłem wrażenie. Tak rum potrafi być tańszy nawet o 50% niż w Polsce.

Litr białego rumu za 9-11 EUR. Proszę bardzo. Jak kupisz karton 5l, wychodzi, że 1l masz jeszcze gratis.

Kolekcjonerskie szklanki z etykietami rumu na Martynice
Kolekcjonerskie szklanki z etykietami rumu na Martynice

Obok białych — cała gama produktów starzonych w przeróżnych beczkach. Najczęściej z dębu francuskiego, amerykańskiego, po Bourbonie, ale coraz bardziej godny odnotowania jest też wpływ innych beczek — głównie koniaku, z wiadomych względów. Produkty kilkuletnie, rocznikowe, po nawet butelki limitowane warte kilkaset, czy nawet kilka tysięcy Eur.

Kolekcjonerska butelka rumu La Favorite Flibuste 1999
Kolekcjonerska butelka rumu La Favorite Flibuste 1999

Jeszcze jedna noga to produkty owocowe na bazie rumów białych — bardzo duży rynek, korzystający z dobrodziejstw miejsca tropikalnego, gdzie rośnie sporo owoców.

Całość w odpowiedniej jakości, bo zdecydowana większość butelek spełnia wymagania AOC (apelacji) Martyniki. Produkcja bazuje na własnej trzcinie, której pola mija się co chwilę, przemierzając tę zieloną krainę. Tutaj wyświechtane słowo terroir ma naprawdę swoją zasadność.

Destylarnie jako punkty turystyczne

To osobny temat — bo w zasadzie destylarnie nie ograniczają się do swojej podstawowej działalności. To w zasadzie punkty turystyczne, oferujące (w zdecydowanej większości) bezpłatne zwiedzanie wraz z formą edukacji — każda na swój sposób — o procesie produkcyjnym. I cieszące się, patrząc po liczbie odwiedzających, dużą popularnością.

Na koniec zwiedzania zapraszają do swoich sklepów, gdzie za rozsądną cenę (prawdopodobnie niższą niż w sklepach) można nabyć nie tylko rumy, ale i sporo produktów zwiększających lojalność klientów do własnych brandów. No i oferujących darmowy tasting swoich produktów — często nawet tych wysokopółkowych, za grube dziesiątki, a czasem i ponad sto EUR.

Wyspa — natura, bezpieczeństwo i to, co można poprawić

Sama Martynika to wyspa bardzo zielona, o stabilnej temperaturze trzymającej okolice 30 stopni. W dzień potrafi padać po kilka razy, ale ten deszcz nie przeszkadza, a wręcz schładza. Idealne warunki do uprawy trzciny cukrowej.

Jest to też wyspa bardzo różnorodna — na górze z widocznym wpływem wulkanu, na dole z krystaliczną wodą i żółto-białymi piaskami. Bardzo zielona, i to natura jest głównym powodem, dla którego warto ją zobaczyć.

Biblioteka Schoelcher — zabytek w centrum Fort-de-France
Biblioteka Schoelcher — zabytek w centrum Fort-de-France

Powiedziałbym, że to wyspa z dość dobrym poziomem rozwoju — niższym niż w Polsce pod wieloma względami, ale dużo wyższym na tle sąsiadujących karaibskich wysp. Można spokojnie wynająć auto i przejechać całą wyspę bez ogólnego poczucia zagrożenia. No i fakt bycia częścią UE — takich pierdół jak roaming czy limity przewozów też swoje ułatwia.

Z minusów, jak dla mnie — baza hotelowa i restauracyjna mogłaby być ciut lepsza. Wygląd Fort-de-France jako stolicy oraz generalnie mała liczba zabytków do zwiedzania też zostawiają sporo do życzenia. Ale jak ktoś lubi francuskie bagietki — są wszędzie 🙂

Praktyczne wskazówki na start

Na początek dwie polecajki i jedna uwaga logistyczna:

  • Plaża les Salines — weszłaby do top 5 najpiękniejszych rejonów plażowych, jakie widziałem.
  • Carrefour Genipa, niedaleko lotniska — najlepszy sklep na zakupy rumowe poza destylarniami, ze świetnym wyborem, także wersji rocznikowych.
  • Strefa na lotnisku też stosunkowo dobrze zaopatrzona, choć o te kilkadziesiąt procent droższa niż w destylarniach.
Zachód słońca na plaży les Salines, Martynika
Zachód słońca na plaży les Salines, Martynika

To tyle na wstęp. Za niedługo pierwsza część serii — ulubienica wielu kolekcjonerów, destylarnia La Favorite.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *