Flor de Cana 7 anos
Flor de Cana,  Recenze rumów,  Rum

Recenzja: Rum Flor de Cana 7 Anos Gran Reserva

„…Flor de Cana podkreśla, że proces starzenia jest o tyle unikatowy, że wykorzystuje naturalny, panujący tam klimat, a beczki są zgromadzone w starym magazynie, bez klimatyzacji i nowoczesnych technologii…”

Sentymentalnie na początek.

Flor de Cana. Zacapa. Wspomnienie. Sentyment.

Jak zaczynałem swoją przygodę z rumem i chciałem wyjść poza to, co na półkach w PL, a jednocześnie wiedzieć, gdzie swoje pieniądze kierować na strefach bezcłowych, to poszperałem trochę u wujka googla (choć dzisiaj mam wrażenie, że dekadę temu nie było tego za wiele do przeglądnięcia) i pierwsze, na co się natchnąłem, co polecane w szeroko pojętym świecie rumowym, to właśnie Flor de Cana i Zacapa.

I tak mi jakoś to wrażenie zagnieździło się w pamięci. Prędzej czy później przyszło lepsze rozeznanie w markach, cały zaciąg rumów z Barbadosu, które bardzo lubię, jakieś pierwsze sympatie i kategoryzacje rumów na państwa-producentów i związane z nimi charakterystyki, które mocno rozbudowały moją orientację w świecie tego destylatu.

Ale Flor de Cana (FdC – „kwiat trzciny cukrowej”) i Zacapa zostały w pamięci po dziś dzień, jako taki symbol, że dobre i co najważniejsze w późniejszym czasie potwierdzone, że faktycznie 🙂 dobre. Poznałem tych rumów dość dużą gamę, by wspomnieć FdC 4, 5, 7, 12 i 18 (choć 18 już tak dawno, że nie pamiętam dokładnie jak smakowało), czy Zacapę 15 lub 23. Nie zawiodłem się.

Na jakiś czas jednak o FdC zapomniałem (w sumie nie wiem dlaczego), ale wizyta na jednym z lotnisk bardzo szybko mi o tym rumie przypomniała. Flor de Cana 7 anos. Gran Reserva, za bodaj 20 EUR za 1 litr (miło, nie można było nie wziąć).

To był dobry wybór.

Nikaragua.

Dość duże (jak na standardy karaibskie – do czego głównie rumy przyrównujemy) państwo w Ameryce Środkowej – wydawać by się mogło, że na opłotkach poważnego biznesu rumowego, trochę na uboczu od Karaibów, wciśnięte między Kostarykę i Honduras, kraje raczej z rumów nie słynące.

Ale, ale. Lokalizacja zdaje się jednak być dużym dla nich znaczeniem i niezaprzeczalnym atutem. Zbocza San Cristobal – wulkanu, a raczej jego wulkaniczna ziemia w okolicach zapewniają dobrą trzcinę cukrową. Tropikalny klimat – umożliwia zachowanie naturalnego procesu fermentacji i leżakowania (razem z jej minusem w postaci intensywnego parowania – tzw. Angel’s Share, czyli część destylatu który wyparował, w tym przypadku jest nawet większa) – dzięki temu rumy spod znaku Flor de Cana szczycą się określeniem Slow Aged – tyle ile na butelce, taki minimalny blend.

7 Anos

Bierzemy więc na tzw. „warsztat” minimalny blend 7 lat i jego brązową odmianę. Dlaczego podkreślam kolor przy 7-letnim rumie? Ano dlatego, że FdC ma w swojej ofercie i jej białą odmianę, co jest dość niecodzienne, bo to oznacza, że tworzy się rum złożony, kompleksowy, jednocześnie odfiltrowując cały wytrącający się w procesie starzenia barwnik.

Rum jest produkowany z melasy, która jest uzyskiwana z trzciny cukrowej rosnącej na wulkanicznych polach obok starej destylarni w Chichigalpa. Destylacja odbywa się metodą kolumnową, a proces starzenia w małych beczkach z amerykańskiego, białego dębu, gdzieś wyczytałem, że wcześniej użytych w produkcji Jacka Danielsa. FdC podkreśla, że proces starzenia jest o tyle unikatowy, że wykorzystuje naturalny, panujący tam klimat, a beczki są zgromadzone w starym magazynie, bez klimatyzacji i nowoczesnych technologii. Do tego jest slow-aged, leży, ile ma leżeć (tyle, co jest na pisane na butelkach).

Firma twierdzi, że klimat sprzyja starzeniu i de facto proces następuje dużo szybciej niż w przypadku innych warunków. Można więc założyć, że 7 lat u nich daje lepsze efekty niż 7 lat gdzie indziej (ale to tylko daleko idące czytanie między wierszami).

Flor de Cana 7 anos to multimedalista. Naliczyłem na oficjalnej stronie 33 medale różnych imprez od 2000 roku.

Co również istotne producent zapewnia całą gamę trunków, od jasnego, po starzony 25 lat.

Wygląd rumu

Butelka inna, niż zwykle, bo oparta na kwadracie, dzięki temu trochę bardziej poręczna, lepiej się mieszcząca na półce. Na szkle wytłoczona trzcina cukrowa, symbol marki. Korek plastikowy, z dozownikiem. Nowocześnie, ale trochę mi ten dozownik nie pasuje do całości. Na emblemacie uwidocznione napisy – gran reserva i slow-aged. Fajna, inna, ale do pełni szczęścia trochę brakuje (taka subiektywna ocena wzrokowa).

Rum sam w sobie ciemny, nie wiem czy do końca w naturalny sposób. Ale przyjemny dla oka. Kolor został przez producenta określony jako mahoniowy.

Zapach rumu

Zapach naturalnie miły. Jak dla mnie w nutach dębowo – rodzynkowych. Specjaliści wyczuwają też tradycyjne nuty karmelu/toffee oraz wanilię, ciemne owoce i czekoladę.

Smak początkowy

Delikatny, przyjemny.

Smak

Także w tematach dębowo-orzechowych. Niższa niż zwykle w rumach słodkość (ale nadal słodki – torfu proszę nie oczekiwać 🙂 ). Dodatkowo wyczuwalne nuty migdałów, brązowego cukru, wanilii oraz czekolady, a producent podkreśla prażone orzechy. Rum z rodzaju „średniej ciężkości”. Ja wyczułem troszkę destylatu i smak rumu był trochę piekący od tego i za ten fakt punkty obniżę. Nie obraziłbym się za wersję delikatniejszą.

Posmak

Posmak dla mnie na pograniczu kokos/melasa, przyznam, że mam problem w pełnym odróżnieniu, bo zawodowcem nie jestem, choć producent podkreśla, że kokos, prażony, więc nawet czasami uda mi się coś odgadnąć 🙂

Flor de Cana 7 anos
Rum Flor de Cana 7 anos

Moja ocena rumu Flor de Cana 7 Anos Gran Reserva:

Wygląd: 0,75/1
Zapach: 2/2
Smak początkowy: 0,75/1
Smak: 2,5/4
Posmak: 1,75/2

Suma: 7,75/10

Oceny dodatkowe:

Cuba Libre – 5/5 – bardzo dobry, myślę, że się dobrze nadaje na mojego RumFanatic Cuba Libre 🙂

Jakość / Cena – 5/5 – Butelkę kupowałem na strefie we Frankfurcie, kosztowała w granicach 15-20 EUR za 1 litr. Cena do jakości więc fantastyczna. I generalną tendencją jest, przynajmniej za granicą, że Flor de Cana nie jest bardzo drogim rumem (także 12 letnia jest w całkiem korzystnej cenie), a co za tym idzie, jednym z lepszych w swojej kategorii cenowej.

W skali rumów do 8 lat – 4,5/5

W ocenie starałem się być obiektywny i zdystansować się od moich wspomnień i sentymentów. Czy mi się to udało? Pozostawiam ocenę czytelnikom. Z pewnością mamy do czynienia z rumem dobrym, w swojej kategorii nawet bardzo dobrym. Idealnym moim zdaniem do dobrego Cuba Libre (bo dobry, a do tego niedrogi), nadającym się także do picia solo. Myślę, że i niektóre rumy 10-letnie chciałyby tak smakować.

pozdrawiam
@RumFanatic (obecny na Facebooku i Twitterze)

ps. Sorry za zdjęcie. Najpierw wyrzuciłem butelkę, a później się zorientowałem, że zrobiłem tylko takie 🙂

Lubisz Bermudy lub rumy z Bermudów? Sprawdź koszulkę z rumowym wzorem z miastem Hamilton, stolicą Bermudów.

Koszulka Rum Fanatic - Hamilton
Koszulka Rum Fanatic – Hamilton

Zobacz także:

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *